Coraz więcej dzików

  • 06.04.2016, 12:54 (aktualizacja 08.04.2016, 11:47)
  • admin 24
Coraz więcej dzików
Szkody w uprawach rolnych wyrządzone przez zwierzęta były tematem poniedziałkowej konferencji, jaka odbyła się w Sali Szopińskiego. Organizatorem spotkania był Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego.

Do Kościerzyny przyjechali goście reprezentujący różne strony: rolnicy, myśliwi, leśnicy, rybacy, służby odpowiedzialne za ochronę przyrody oraz przedstawiciele samorządu. 
 

Liczba zwierząt dziko żyjących wzrasta, a wraz z nią liczba szkód w uprawach i płodach rolnych wyrządzonych właśnie przez dziką zwierzynę. W całej Europie i Polsce jest coraz więcej dzików. Populacja w naszym kraju wynosi ponad 250 tysięcy osobników, a w naszym województwie jest ich ponad 20 tysięcy.

 

Właśnie dziki, spośród wszystkich zwierząt, wyrządzają najwięcej szkód w lokalnym rolnictwie. Coraz częściej dziki pojawia się też w miastach, gdzie stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa. W tej sytuacji duże znaczenie ma polskie prawo, według którego zwierzęta wolno żyjące są własnością Skarbu Państwa. W innych państwa europejskich przepisy wyglądają odmiennie.

 

Podczas konferencji podkreślano, że rolnicy powinni współpracować z Kołami Łowieckimi w zakresie zabezpieczania upraw, gdyż ewentualny brak współpracy skutkować może odmową udzielenia odszkodowania za wyrządzone szkody.
 

Wszystkie wnioski i postulaty, które padły podczas konferencji oraz dyskusji zostaną zebrane i trafią do właściwych ministerstw, komisji sejmowych, parlamentarzystów i organów mających wpływ na kształt prawa w Polsce. 

 

 

admin 24

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Tara
Tara 09.04.2016, 19:31
Mamy plantację malin. Co roku wchodzą w nią sarny, które objadają czubki młodych pędów. Zeszłego roku zgłosiliśmy to Kołu Łowieckiemu, z czym, dodam na marginesie było również wiele zachodu. Pan myśliwy, mający patronat nad naszym (ich) obszarem łowieckim, nie chciał nam podać telefonicznie adresu, na który trzeba wysłać zgłoszenie szkody. Po dłuższych perypetiach uzyskaliśmy właściwy adres i takież zgłoszenie szkody w uprawach uczyniliśmy na piśmie. Możliwe, że uczyniliśmy to za późno nie znając się na przepisach, które skądinąd uważam za ...mało czytelne ( posłużę się z grzeczności eufemizmem). Stwierdzenie szkody w sytuacji, kiedy sarny przychodzą codziennie i oszacowanie poniesionych strat, a ma się na to dwa tygodnie od stwierdzenia szkody, prowadziłoby do co dwutygodniowego zgłaszania szkody. Ale pomińmy to. Na oględziny panowie przybyli późnym popołudniem. I akurat trafili na sytuację, kiedy stadko saren objadało pędy malin. Aż mi serce urosło, pomyślałam - no, teraz widać czarno na białym, a raczej płowo na zielonym, że tu żadnego oszustwa nie ma. Powiedziałam do panów, że mogą porobić sobie zdjęcia. Jednak żaden z szanownych gości nie chwycił skwapliwie za aparat ( który, a jakże, znajdował się w ich ekwipunku), czy nawet telefon komórkowy. Ale widzieli. To dla mnie było ważne. Sarny uciekły, teraz panowie z komisji weszli w uprawę. Porobili zdjęcia, zapisy. Oczywiście nasz wniosek został odrzucony, ale to, co zabolało najbardziej, to konkluzja, że sarny nie objadają pędów malin, oraz, że panowie z Koła Łowieckiego, nigdy się z takim przypadkiem nie spotkali, ani o takowym nie słyszeli. Tak napisano w piśmie do nas skierowanym.
a to...
a to... 06.04.2016, 22:07
http://www.monitor-koscierski.…

Pozostałe