To drugie podejście do tych przepisów. Pierwszą wersję nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną zawetował w styczniu prezydent Karol Nawrocki. Nowego projektu nie było w porządku obrad – do bloku głosowań trafił w czwartek po południu, po rządowej naradzie zwołanej w związku z ostatnimi atakami w szkołach. Premier Donald Tusk mówił na niej o potrzebie natychmiastowego blokowania mowy nienawiści w sieci.
– Zło wydaje się w sieci bezkarne, dlatego tak często triumfuje – stwierdził premier w nagraniu opublikowanym w serwisie X.
Co będzie można blokować
Sądy i właściwe organy będą mogły wydawać nakazy ograniczenia dostępu do treści naruszających prawo. Chodzi m.in. o:
- materiały powiązane z przestępczością,
- mowę nienawiści,
- oszustwa internetowe,
- naruszenia praw autorskich.
Dostawcy usług internetowych, w tym platformy, będą musieli takie nakazy wykonać. Rejestr stron wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych treści ma prowadzić prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Jak się odwołać
Od nakazu będzie przysługiwało odwołanie do sądu powszechnego, który oceni, czy treść rzeczywiście narusza prawo. Użytkownik, którego wpis zablokowano, będzie mógł wnioskować o jego przywrócenie.
Wyjątkiem są sprawy pilne. Sejm przyjął poprawkę PiS i Polski 2050, która nadaje rygor natychmiastowej wykonalności decyzjom o blokadzie pornografii z udziałem małoletnich lub zwierząt oraz treści drastycznych. O szybkie zablokowanie materiałów będą mogły występować m.in. prokuratura, policja, Krajowa Administracja Skarbowa i Straż Graniczna.
Zarzuty o cenzurę
Krytycy ustawy wskazują, że katalog treści jest znacznie szerszy niż przemoc, którą uzasadniano pilne głosowanie, i pytają, co ataki nożowników mają wspólnego z prawami autorskimi czy oszustwami. Podnoszą też, że pojęcie mowy nienawiści jest bardzo szerokie i nie wiadomo, kto rozstrzygnie, gdzie kończy się krytyka.
Przeciw ustawie głosowały Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej, posłowie PiS wstrzymali się od głosu. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki mówił w Sejmie, że niepożądane treści trzeba zatrzymywać, ale z zachowaniem wolności słowa, a projekt niewiele różni się od zawetowanego.
Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekonywał przed głosowaniem, że weto pozbawiło organy państwa możliwości działania.
Co dalej
Ustawą zajmie się teraz Senat. Potem trafi do prezydenta, który może ją podpisać albo ponownie zawetować. Według Zbigniewa Boguckiego prezydent podpisze ustawę, jeśli uzna ją za dobrą.
Akt o usługach cyfrowych obowiązuje w całej Unii od 17 lutego 2024 r. Za brak krajowych przepisów Polsce grożą kary finansowe. Nie wiadomo jeszcze, kiedy ustawą zajmie się Senat.

Napisz komentarz
Komentarze