Mieszkańcy Skorzewa bezwględnie żądają nowej szkoły?
Głównym powodem jest fatalny stan techniczny obecnego budynku, który według rodziców zagraża bezpieczeństwie dzieci. Mieszkańcy argumentują, że przez brak nowoczesnej bazy edukacyjnej, rodzice masowo przepisują uczniów do placówek w innych miejscowościach. Społeczność nie zgadza się na półśrodki i chce pełnej realizacji projektu na już zakupionej działce.
"To nie szkoła, to walka o przetrwanie"
Podczas zebrania sala pękała w szwach, a temperatura dyskusji szybko rosła. Mieszkańcy nie przebierali w słowach, wyliczając lata zaniedbań. Były radny Marian Seyda wprost zarzucił wójtowi manipulację danymi demograficznymi.
- Zarzut 1: Brak odpowiednich warunków sanitarnych i lokalowych.
- Zarzut 2: Ignorowanie głosu mieszkańców przy wyborze koncepcji.
Zarzut 3: Niewystarczająca aktywność gminy w pozyskiwaniu środków zewnętrznych.
Propozycja gminy
Wójt Grzegorz Piechowski zaprezentował plan oszacowany na 9 milionów złotych. Zakłada on:
- Budowę jednopiętrowego budynku połączonego ze starą szkołą.
- Termomodernizację istniejącego obiektu.
Alternatywę przedstawił Andrzej Bober, przewodniczący Rady Gminy. Zaproponował on budowę mniejszego obiektu na nowej działce (6 klas, stołówka, świetlica) z opcją rozbudowy w przyszłości. Ta propozycja również nie zadowoliła zebranych, którzy chcą kompleksowego rozwiązania, na które radni jednogłośnie zgodzili się w połowie 2025 roku.
Ile kosztowałaby budowa zupełnie nowej szkoły w Skorzewie?
Według szacunków zastępcy wójta, Arkadiusza Malinowskiego, koszt budowy nowej placówki to około 30 milionów złotych. Jest to kwota trzykrotnie wyższa niż proponowana przez gminę modernizacja, co stanowi główny punkt sporny w budżecie.
Demografia i polityka w tle
Wójt Piechowski bronił stanowiska urzędu, wskazując na drastyczny spadek urodzeń. "Musimy patrzeć szeroko na całą gminę" – argumentował. Odniósł się też do kwestii funduszy zewnętrznych, sugerując, że ich przyznawanie często zależy od "politycznego umocowania", a nie tylko jakości wniosków.
Mieszkańcy pozostali nieugięci. Padły dramatyczne pytania o odpowiedzialność za ewentualne tragedie, w tym pożary czy wypadki drogowe z udziałem dzieci zmuszonych do nauki w przepełnionej placówce.
Pełna relacja ze spotkania dostępna jest tutaj:








Napisz komentarz
Komentarze