Wojna i oszustwo od zawsze idą w parze, a władze często muszą uciekać się do dezinformacji, aby zyskać poparcie własnych obywateli dla wojen o charakterze agresywnym. Były brytyjski dyplomata i oficer wywiadu, Alastair Crooke, kreśli obraz Bliskiego Wschodu, na którym zachodnia narracja o obronie demokracji ustępuje miejsca geopolitycznej rywalizacji, a Izrael i USA muszą zmierzyć się z nową, asymetryczną rzeczywistością.
Mesjanistyczny zwrot w Izraelu i dążenie do "Armagedonu" Kluczem do zrozumienia obecnych napięć na Bliskim Wschodzie jest głęboka zmiana, jaka zaszła w izraelskim społeczeństwie i polityce w ciągu ostatniej dekady. Władzę w Izraelu przejęły siły skrajnie prawicowe i religijni nacjonaliści, których myślenie opiera się na ideach mesjanistycznych. Zwolennicy tego obozu postrzegają terytorium od Eufratu po Nil jako obietnicę daną przez Boga i dążą do utworzenia "Wielkiego Izraela".
Crooke podkreśla, że analizowanie działań Izraela przez pryzmat zachodniej, świeckiej i racjonalnej strategii pozbawione jest sensu. Obecni decydenci w Izraelu, dążąc do usunięcia Arabów z regionu, aktywnie poszukują wielkiego kryzysu, a nawet wielkiej wojny – swoistego "Armagedonu" – który pozwoliłby im całkowicie zmienić panujący porządek. Izrael odrzuca koncepcję rozwiązania dwupaństwowego, licząc na to, że przy słabnącej pozycji Stanów Zjednoczonych uda mu się w pełni zrealizować swoje ekspansjonistyczne cele.
Iran w pułapce sankcji i fikcja rozmów nuklearnych Aby odwrócić uwagę od działań Izraela, zachodnia propaganda wykreowała wizerunek Iranu jako największego sponsora terroryzmu, stojącego u progu stworzenia broni nuklearnej. W rzeczywistości, jak zauważa ekspert, działania Iranu są w dużej mierze próbą wyrwania się z "klatki", w której kraj ten jest trzymany od blisko pół wieku. Ta klatka to system dotkliwych sankcji, izolacji gospodarczej i taryf, które mają na celu zniszczenie irańskiej gospodarki i doprowadzenie do obalenia rządu. Iran nie szuka broni nuklearnej, lecz zniesienia sankcji, aby uniknąć losu rozbitej i pogrążonej w chaosie Syrii.
Same negocjacje nuklearne między Zachodem a Iranem stanowią przykład geopolitycznego teatru. Nawet gdyby Teheran całkowicie zrezygnował ze wzbogacania uranu i zniszczył swoją infrastrukturę jądrową, nie zadowoliłoby to Izraela i USA. Prawdziwym celem nie jest powstrzymanie programu nuklearnego, ale zniszczenie nowo powstających systemów rakietowych Iranu lub całkowita zmiana reżimu w Teheranie. Benjamin Netanjahu wprost żądał od Donalda Trumpa porzucenia kwestii nuklearnych na rzecz skupienia się na neutralizacji zagrożenia rakietowego.
Asymetryczna tarcza obronna Wiedząc o planach Zachodu i widząc niszczycielską siłę amerykańskiego lotnictwa podczas inwazji na Irak w 2003 roku, Iran musiał opracować nową strategię przetrwania. Jak wynika z wcześniejszej części naszej rozmowy, Irańczycy całkowicie ukryli swoją produkcję zbrojeniową i wyrzutnie rakiet w głębokich na 800 metrów "podziemnych miastach rakietowych". Ponadto wdrożyli "system mozaikowy" – wysoce zdecentralizowany model dowodzenia, w którym w razie zamordowania najwyższego dowództwa, poszczególne jednostki w całym kraju dysponują zapieczętowanymi rozkazami i mogą natychmiast przejść do zaplanowanego kontrataku. To imponujące osiągnięcie w dziedzinie obronności pozwala maszynie wojennej działać nawet bez wsparcia lotnictwa i marynarki wojennej, co jednak przez zachodnie media jest regularnie przedstawiane jako "agresja" zagrażająca sojusznikom USA.
Upadek petrodolara i przebudzenie Zachodu Amerykańskie próby wywierania presji na Chiny poprzez taryfy i dążenie do zdominowania globalnego rynku ropy naftowej wydają się z góry skazane na porażkę. Chiny, między innymi dzięki zastosowaniu sztucznej inteligencji w przemyśle oraz wielokrotnie niższym kosztom energii, osiągnęły przewagę konkurencyjną niemożliwą do dogonienia przez zachodnie gospodarki. Jednocześnie Iran kontroluje około 20% globalnych dostaw surowców energetycznych przechodzących przez cieśninę Ormuz, grożąc również rozszerzeniem blokady na Morze Czerwone.
W odpowiedzi na te napięcia, globalny układ sił ulega drastycznym zmianom. Chiny i Rosja zaczęły prowadzić wymianę handlową niemal wyłącznie w juanach, co stanowi potężny cios dla systemu "petrodolara", który przez dekady napędzał zyski Wall Street.
W tym samym czasie zachodnie społeczeństwa – zwłaszcza młodsze pokolenie – zaczynają dostrzegać fasadowość dotychczasowej propagandy. Zmasowane ataki na cywilów, rzeź w Strefie Gazy i niszczenie całych osiedli w Libanie przez wojska izraelskie budzą oburzenie w Stanach Zjednoczonych i w Europie. Oznacza to, że znajdujemy się w punkcie zwrotnym, w którym dotychczasowa, starannie wyreżyserowana narracja o bliskowschodnim porządku zaczyna bezpowrotnie się rozpadać.
Link do rozmowy:









Napisz komentarz
Komentarze